Reforma oświaty niczym randka w ciemno…

Oczekiwane, upragnione lato i wakacje minęły niczym chwila. Znów 1 września dzwonek zawoła do klas ponad 450 tys. uczniów, a w audytoriach zasiądzie ponad ćwierć miliona studentów. Do szkół z polskim językiem nauczania tego roku przyjdzie około tysiąc pierwszoklasistów i chociaż nie jest to liczba mogąca w pełni nas satysfakcjonować, przy utrzymaniu się takich wskaźników po kilku latach nie będziemy mogli się legitymować piętnastoma tysiącami dzieci i młodzieży pobierającymi naukę w szkołach z polskim językiem nauczania na Litwie. Jednak wskaźniki pracy naszych szkół – tego roku nawet w opublikowanym ich rankingu w czasopismie „Veidas” aż 5 szkół średnich i gimnazjów polskich znalazły się w pierwszej setce i skutecznie wyprzedziły według liczby dostających się na studia maturzystów szkoły z tychże miejscowości z litewskim językiem nauczania – są najlepszym świadectwem i odpowiedzią na pytanie, do jakiej szkoły powinno iść polskie dziecko. Właśnie w szkole z ojczystym językiem nauczania jest otoczone należytą troską: co roku wszyscy pierwszoklasiści otrzymują tornistry i wyprawki szkolne dzięki (jak i tego roku) wsparciu finansowemu Kujawsko-Pomorskiego Oddziału Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” oraz Wileńskiego Rejonowego Oddziału ZPL. Szkoły są remontowane i wyposażane w nowoczesny sprzęt również w dużej mierze dzięki trosce Państwa Polskiego.

Reforma szkolna, trwająca prawie dwa dziesięciolecia, tego roku pożre na Litwie 38 szkół: 3 podstawowe i aż 35 początkowych. A od czasu obrania kierunku na tzw. optymizację ich sieci, w republice zamknięto około pół tysiąca placówek oświatowych. Jest to w dużym stopniu wywołane niżem demograficznym, ale też w wielu przypadkach przyczyna likwidacji szkół jest bardzo prozaiczna: brak środków na utrzymanie małoliczbowych placówek. Oczywiście, najbardziej na tym ucierpiały szkoły początkowe we wsiach. Na ich miejsce zjawiające się na modłę amerykańską żółte mikrobusy – tego roku ministerstwo przyznało szkołom kolejne 38 środków lokomocji w żółtym kolorze – dziś według statystyki ma ich być na drogach 515 (ciekawe, że ich liczba pokrywa się z liczbą zamkniętych szkół), ale nie wszystkie już są w stanie jeździć – w ciągu 10 lat odkąd zjawiły się na mapie Litwy, stały się w wielu szkołach bezużytecznym balastem. Piękne założenie, że nieliczne, źle wyposażone, z niewykwalifikowaną odpowiednio kadrą szkoły wiejskie zastąpią dzieciom większe, doskonalsze placówki z odpowiednimi gabinetami, pracownikami socjalnymi i psychologami, do których zawiozą je żółte mikrobusy, tylko częściowo się urzeczywistniły. Czas drogi do źródła wiedzy dla dzieci znacznie się wydłużył, wyrwane zostały ze swego środowiska, więc często wpadają w kompleksy, są zagubione, bowiem z doskonale znanych nauczycielom Pietriukasów i Mild, stają się anonimowymi uczniami z kolejnym numerem w szkolnym dzienniku. Urywa się kontakt rodziców ze szkołą, która bliska i znajoma we własnej wsi – ta sama nauczycielka często uczyła w danej miejscowości kilka pokoleń mieszkańców, a swoim następczyniom przekazywała całą swą „wiedzę” o bliższej i dalszej rodzinie ucznia – staje się daleka i obca. Dziś nawet dzienniczków uczniowskich nie w każdej szkole uświadczysz – około 100 szkół na Litwie zastąpiło je elektronicznymi. Postęp kroczy w zawrotnym tempie. Tylko czy aby z tym postępem dziecko – wymagające troski, opiekuńczości – szczególnie w pierwszych latach nauki, nie zostaje całkowicie wyobcowane, statystyczne, zauważalne tylko jako nosiciel „koszyczka” uczniowskiego dającego szkole pieniądze.

Już rodzą się głosy – ludzi zatroskanych stanem oświaty – że z tzw. „koszyczków” czas zrezygnować, bowiem potrafią całkowicie i nieodwracalnie zniszczyć naturalną geografię szkół, tworząc pustkę kulturalną, środowiskową w poszczególnych miejscowościach. Ale dzisiejsi decydenci od oświaty nadal chcą widzieć w nich panaceum na wszystkie problemy oświatowe z finansami. Reforma idzie buldożerem: „koszyczki” mają otrzymać placówki kształcenia nieformalnego, a od nowego roku – jak zapowiedział minister oświaty – też przedszkola. Zresztą to one – wypełnione po brzegi i oblegane – szczególnie w dużych miastach – rokują nadzieję, że te – tak skutecznie w ciągu reformy likwidowane szkoły – będą jeszcze potrzebne.

Tylko że stara jak świat prawda głosi, iż niszczyć jest o wiele łatwiej niż budować. Ile z pozamykanych z ponad pół tysiąca szkół się odrodzi? Reforma raczej zdąża w innym kierunku: szkoły już nie kształcą, tylko świadczą usługi. Od ponad dziesięciu lat zastąpiono doskonale rozumiany termin „uczniowie w szkole zdobywają wiedzę”, na „zdobywają nawyki, umiejętności, kompetencje” i tego roku ma on być dopełniony o „twórczość”. W interesie rozwijania „twórczości” mają być skrócone o 30 proc. treści szkolnych programów. W ten sposób pragnie się odciążyć uczniów, odstresować, wyzwolić od wkuwania – takie cele wskazywał w telewizyjnym programie wiceminister oświaty.

Na Litwie, w latach niepodległości, stało się zasadą, że w zależności od osoby wiceministra (mieliśmy panią ze Stanów, która preferowała mikrobusy i nauczanie bez stawiania stopni) kształtuje się politykę oświatową. Obecny wiceminister Vaidas Bacys jest stronnikiem „twórczego” nauczania. Ale każda twórczość, przynajmniej godna miana twórczości, opiera się na określonej wiedzy. „Twórczość” w wydaniu ministerstwa oświaty ma być osiągnięta dzięki temu, że m. in. program z historii okrojony zostanie, bagatela, o okres np. starożytnej Grecji czy Imperium Rzymskiego. Coś się utnie z literatury, biologii, tak mało lubianej fizyki czy chemii. Tylko kiedy pozbawimy młodzież znajomości źródeł europejskiej cywilizacji, nie powiemy o prawie przyciągania, wyrzucimy do lamusa trochę klasyki, czy aby nie uderzy w nas z całą surowością lekceważenia praw fizyki zasada funkcjonowania naczyń połączonych: próżnia ma być wypełniona. Powstaje pytanie: czym?

Wiceminister ubolewa nad tym, że uczniowie wkuwając masę dat i prawideł, nie mają czasu na dyskusje, wymianę zdań, nie mają okazji do wyrażania swoich myśli. Ale przyznajmy, by dyskutować, mieć swoje zdanie, trzeba posiadać wiedzę. A to zakuwanie, stresowanie bierze się nie z nadmiaru wiedzy (jak twierdzą nauczyciele-praktycy), tylko ze „zreformowanych” wielce niefortunnie – jak dziś się okazuje – egzaminów maturalnych. Nauczyciele twierdzą jak jeden mąż: są zmuszeni pracować nie na rozwój dziecka, ale na wyniki egzaminów, których wymagania często bywają wprost absurdalne. No i uczniowie zmuszeni są do zakuwania wszystkiego co się da. Nauczyciel dwoi się i troi przed matrurą w zgadywaniu, jakie „perełki” mogą się znaleźć na bieżących sprawdzianach, bo nie może pozwolić na to, by jego maturzyści obleli egzaminy, ucierpiał prestiż szkoły. Rodzice ze swej strony też nalegają, by za wszelką cenę dziecko zdobyło indeks uniwersytecki. Inne wykształcenie na Litwie się nie liczy. Koło się zamyka. I nie będzie złotym kluczykiem do jego otwarcia starożytna Grecja, lub raczej jej skreślenie z historii.

Nauczyciele apelują: ulec zmianie mają wymagania na maturze. Kolejny wiceminister, decydenci z ministerstwa twierdzą swoje: treści za dużo. Kto wygra tym razem? Zobaczymy. Ma być podobno szeroko zakrojona dyskusja i klerkowie mają się jej przysłuchiwać. Czy uczynią jak zawsze: wysłuchawszy opinii zrobią po swojemu. Już się wkrótce przekonamy. A tak na wszelki wypadek zachowajmy stare podręczniki.

Szkoły mniejszości narodowych tego roku jesieni czekają z dużym niepokojem nie tylko z powodu „nowych trendów”, ale przede wszystkim szykowanej do przyjęcia w Sejmie Ustawy o oświacie. Czy szkoły z niepaństwowym językiem nauczania doczekają się w niej zapisu, że mają odrębny status – placówek mniejszości narodowych, a co za tym idzie: odrębne zasady kompletowania klas, kształtowania struktur placówek oświatowych, gwarancji samodzielnego decydowania o języku wykładania, będzie zależało od posłów. Czy panowie w Sejmie zechcą europejskie standardy i założenia o ochronie praw mniejszości przenieść na litewski grunt czy też po raz kolejny utrwalić zasady litewskiej integracji, mającej stanowczo za dużo cech przymusowej asymilacji będziemy mogli się przekonać na jesiennej sesji parlamentu.

Mając raczej kiepskie doświadczenie w rozwiązaniu takich problemów, jak pisownia nazwisk, używanie napisów informacyjnych w języku ojczystym, czy uzyskanie zgody na obowiązkowy egzamin na maturze z języka ojczystego, trudno być optymistą co do realizacji wszystkich postulatów mniejszości wobec Ustawy o oświacie. Prawda, ostatnio ucieszył fakt, że przedstawiciele również rosyjskich szkół „obudzili” się i podtrzymują postulaty od lat wysuwane przez Związek Polaków na Litwie, Stowarzyszenie Nauczycieli Szkół Polskich „Macierz Szkolna”. Niestety, dotychczas najczęściej byliśmy raczej samotni w obronie swych praw. Paradoks, ale na całej Litwie „popierana” tzw. optymizacja sieci szkół, na Wileńszczyźnie była spotykana przez urzędników państwowych jako zagrożenie – o ile tylko dotyczyła nawet w bardzo niewinny sposób szkół z państwowym językiem nauczania. A na zasady kompletowania klas patrzono i się nadal patrzy przez powiększające szkło, chociaż samorządy miejscowe biorą na siebie cały ciężar wydatków z tym związanych. Ot, taka demokracja w miejscowym wydaniu.

Oczekując więc na mądre i demokratyczne decyzje władz nie zapominajmy robić swoje: korzystajmy z wydawanych w języku polskim podręczników, starajmy się znaleźć „rezerwy” na nauczanie ojczystej historii, poznawanie i pielęgnowanie tradycji. Obchodzone tego roku 100-lecie harcerstwa polskiego niech posłuży bodźcem do realizacji w naszych szkołach jego idei wychowania młodzieży będącej wiernej Bogu i Ojczyźnie. Może wtedy będziemy mieli mniej okazji do ubolewania, że dorastająca młodzież nagminnie słucha rosyjskiej muzyki i używa rosyjskiego slangu… Nauczmy nasze dzieci od najmłodszych lat być dumnymi z przynależności do narodu polskiego, ponad 50-milionowej rodziny Polaków. W ojczystej historii i literaturze, a i w dniu dzisiejszym mamy tak wiele przykładów, na których tę dumę możemy kształtować. Życzmy sobie nawzajem powodzenia.

Janina Lisiewicz

Zobacz takze:
Ten wpis został umieszczony w kategorii Aktualności, Nasza Gazeta i otagowano w . Zakładka do linku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>