Komentarz
W minionym tygodniu Mahir Gamzajew – przewodniczący Rady Wspólnot Narodowych krytycznie wypowiedział się o współpracy Akcji Wyborczej Polaków na Litwie z Sojuszem Rosjan. Rzekomo polityczne łączenie interesów dwóch najliczniejszych mniejszości narodowych w naszym kraju odbywa się wg scenariusza Ambasady Federacji Rosyjskiej w Wilnie. Ze słów Gamzajewa wynika wręcz oskarżenie o zdradę racji stanu. W dodatku zaznaczył, iż w Radzie Wspólnot Narodowych „są przedstawiciele społeczności polskiej mający inne zapatrywania polityczne”, tzn. podzielający jego zdanie.
Skoro jestem w składzie wspomnianej Rady, nie mogłem pominąć milczeniem bezpodstawnych oskarżeń Gamzajewa. W wypowiedzi dla portalu delfi.lt w ub. tygodniu zaznaczyłem, że przewodniczący Gamzajew jest zwierzchnikiem organu kolegialnego i nie powinien prezentować pozycji Rady Wspólnot Narodowych bez omówienia kwestii na posiedzeniu.
Patriarcha litewskich konserwatystów Vytautas Landsbergis w publicznym komentarzu na tymże delfi.lt próbował doszukać się, która część wypowiedzi przewodniczącego Rady Wspólnot Narodowych mnie rzekomo rozzłościła. Trudno podzielać poglądy ideologa konserwatystów, jednakże tym razem z myślą, że na Litwie nie potrzeba atmosfery nienawiści i szowinizmu, trzeba się zgodzić. W szczególności warty uwagi cytat: „o ile nie dorobiliśmy się ani etyki dziennikarskiej, ani struktur praworządności, które potrafiłyby hamować podżegania, niech się włączy społeczeństwo obywatelskie”. Właśnie! Niech opinia publiczna podda ocenie wypowiedź przewodniczącego Rady Wspólnot Narodowych, w której oskarża przedstawicieli autochtonicznych mniejszości narodowych o działanie na szkodę Litwy. Takim stwierdzeniom, których Gamzajew używa w imieniu mniejszości narodowych, opinia publiczna powinna położyć kres. Gdyż człowiek, któremu ewidentnie obce są zasady demokracji, który daleki jest od mentalności i kultury narodów litewskiego i polskiego, zamiast działać na rzecz integracji wszystkich mniejszości na Litwie – co jest wręcz jego obowiązkiem – pozwala sobie snuć bezpodstawne insynuacje o „działalności przestępczej” liderów największych mniejszości narodowych w naszym kraju.
Raz jeszcze chcę podkreślić, że w publicznej wypowiedzi na portalu delfi.lt nie miałem intencji obrazić, czy zniesławić przedstawicieli innych mniejszości narodowych mieszkających na Litwie, bez względu na ich kraje pochodzenia. A właśnie zwrócić uwagę na niedopuszczalność takich wypowiedzi przewodniczącego Rady Wspólnot Narodowych.
Zostaje ubolewać, że zadany ton i echa publikacji wprowadziły w błąd Asocjację Młodzieży Tolerancyjnej, która, niestety, nie potrafiła dostrzec w wypowiedzi Gamzajewa kryminału i prowokacji.
Pozostaje też wiele pytań do Ministerstwa Kultury, które de jure zatwierdza skład Rady Wspólnot Narodowych. Skoro urząd decyduje się wchodzić w konflikt, powinien raczej ocenić jego przyczynę, nie skutki. I może warto byłoby w przyszłości temu resortowi zastanowić się, czy nasze państwo obrało właściwy wektor polityki wobec mniejszości narodowych. Czyżby nie w szufladach tej jednostki rządowej leży projekt nowej Ustawy o mniejszościach narodowych, który na litewskich konserwatystów działa, niczym czerwona płachta na byka?
Jestem jednak przekonany, że ta prowokacja i idące za nią różnorakie oszczerstwa będą miały krótkie nogi. Tak samo i tolerancja wobec szowinistycznego hasła „Lietuva – lietuviams” (Litwa – dla Litwinów) też już jest kwestią czasu.
Edward Trusewicz,
członek Rady Wspólnot Narodowych,
sekretarz Związku Polaków na Litwie